#KNKSODKRYJ

Mama

 

FRAGMENT WYWIADU DLA BABY by ANN

 

 

Macierzyństwo to najważniejsza i najbardziej inspirująca podróż w moim życiu. Jednak w przeciwieństwie do większości podróży… tej akurat nie da się zaplanować (śmiech). Nie wiesz, dokąd zmierzasz, co cię czeka po drodze, nie masz ani mapy, ani GPS’a. Macierzyństwo nigdy się nie kończy, bo przecież kiedy zostajesz mamą to będziesz nią już na zawsze, do końca życia. I za każdym razem, kiedy wydaje ci się, że masz nad wszystkim kontrolę, to właśnie wtedy następuje zmiana: dziecko się zmienia, rozwija, ma inne potrzeby i w naszym życiu następują podporządkowane temu zwroty. Więc to jest niekończąca się podróż. Jedyna w swoim rodzaju.

(…) Kiedy zaszłam w ciążę, założyłam sobie w komputerze folder „Dziecko”. Chciałam zdobyć i skatalogować całą możliwą wiedzę. Zanim Marysia się urodziła, miałam wszystko przygotowane i przemyślane. Pierwszego dnia wszystko wyleciało w powietrze: nie mogłam karmić, więc biegałam w poszukiwaniu laktatora, a ubranka, które kupiłam nie pasowały – były ładne, ale niepraktyczne. Próbując ująć macierzyństwo w jakieś ramy i zaplanować, z góry byłam skazana na porażkę. Nie warto sztywno trzymać się schematów, ślepo wierzyć poradnikom, stosować rozwiązań, które są dobre, ale dla kogoś innego. Przez te ostatnie 10 lat nauczyłam się bardziej ufać sobie i własnej intuicji.

 

 

 

 

FRAGMENT WYWIADU DLA MAGAZYNU „ZWIERCIADŁO”


Każdego dnia próbuję sobie odpowiedzieć na pytanie, czy moje wybory są słuszne. I czy z perspektywy czasu będę to widziała tak samo. Ja akurat postanowiłam być mamą i realizować pasje choć daleka jestem od tego, żeby twierdzić, że to jedyny słuszny wybór. To jest też trochę rozmowa o feminizmie, choć unikam tego słowa. Uważam, że ciąży na nim jakieś piętno wypaczenia, podczas kiedy nieuznawanie feminizmu jest po prostu seksizmem i tego słowa wolę używać. Na potrzeby tej rozmowy załóżmy, że równouprawnienie ludzi powinno być rzeczą oczywistą.

No więc nie każda nowoczesna kobieta, która żyje w XXI wieku i ma możliwość wyboru musi godzić pracę, rodzinę, pasję, super wyglądać i dawać radę na każdym polu. Feminizm to dla mnie wolność wyboru, odwaga do bycia sobą, nawet jeśli oznacza to zostanie w domu z dzieckiem i rezygnacja z pracy oraz pasji. Ważne jest, czy wybierasz tę drogę dlatego, że tego właśnie chcesz czy dlatego, że takie są oczekiwania otoczenia wobec ciebie. Czy jesteś tak zindoktrynowana, że uważasz, że tak trzeba i kropka.

I tutaj znowu muszę wrócić do Heather Swan, bo zawdzięczam jej dużo więcej niż to, że skaczę ze spadochronem. Heather dużą część życia poświęciła wyłącznie wychowywaniu dzieci. Po czym zaczęła robić różne bardzo niemądre, obiektywnie rzecz biorąc, rzeczy – bo to na co się porywa to momentami rzeczywiście czyste szaleństwo. Robi to, bo – jak powiedziała – poczuła, że stać ją na więcej niż wożenie dzieci do szkoły i ze szkoły i gotowanie im obiadów. Że to jest oczywiście ważne, ale znacznie ważniejsze, co może im dać, to inspiracja.

Kiedy ją poznałam, byłam świeżo upieczoną mamą, która próbowała stworzyć własny model macierzyństwa. W ogóle zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi, bijąc się wciąż z wyobrażeniami, jak moje macierzyństwo powinno wyglądać i czego świat ode mnie oczekuje. Zdecydowałam, że chcę spróbować znaleźć balans między pracą, pasją i wychowywaniem dziecka. Że to jest moja droga. Nie wiem, czy dobra czy zła, ale moja.

Ale też nie wyobrażam sobie, żeby się co jakiś czas nie zatrzymywać i nie robić podsumowań. To takie moje punkty kontrolne. Jak na razie widzę, że z kilku rzeczy bardzo ważnych zrezygnowałam, kilka rzeczy mogłam sobie darować, kilka zrobić inaczej, ale ogólnie bilans wychodzi na plus.