Iran

Iran

Tanzania

Tanzania

Bułgaria

Bułgaria

Chiny - Mosuo

Chiny - Mosuo

Chiny - Shaolin

Chiny - Shaolin

Tajlandia

Tajlandia

Indie

Indie

  • Iran

    Iran

  • Tanzania

    Tanzania

  • Bułgaria

    Bułgaria

  • Chiny - Mosuo

    Chiny - Mosuo

  • Chiny - Shaolin

    Chiny - Shaolin

  • Tajlandia

    Tajlandia

  • Indie

    Indie

    IRAN

    Pierwszy odcinek 6. sezonu programu „kobieta na krańcu świata” to podróż do IRANU i spotkanie z zawodniczką piłki nożnej, Feresthe Karimi. Iran jest krajem, w którym obyczaj i tradycja bywają silniejsze niż prawo, a wszystkie zasady w nim obowiązujące reguluje szariat - czyli muzułmańskie prawo zapisane w koranie. Gra kobiet w piłkę nożną była tutaj zakazana do 1997 roku.
    Dla Fereste piłka nożna to największa pasja, potrafi trenować sześć dni w tygodniu, dwa razy dziennie. To jedna z 5. Najlepszych piłkarek w Iranie, a w 2013 roku znalazła się w gronie 10. najlepszych piłkarek świata. Martyna przybliżyła widzom jak wygląda codzienne życie i treningi reprezentantki kraju.
    Fereste i inne zawodniczki rozgrywają mecze w hijabie, nigdy też ich ojcowie czy bracia nie mogą oglądać ich rozgrywanych meczy, ponieważ zgodnie z zasadami panującymi w Iranie mężczyznom nie można przebywać na meczach rozgrywanych przez kobiety tak jak kobietom nie wolno wejść na mecz, jeśli rozgrywany jest przez mężczyzn.

     

    TANZANIA

    Ta historia na zawsze odmieniła życie Martyny i spotkanej bohaterki, Kabuli. Podróż do TANZANII. Ekipa programu przyjechała tutaj, by zdokumentować życie osób z albinizmem. Albinizm to genetyczna choroba polegająca na zaniku melaniny w naskórku. Tanzania jest najgorszym miejscem, w którym może urodzić się osoba z tą chorobą. Choć trudno w to uwierzyć, w XXI wieku, w turystycznym kraju ludzie polują na ludzi. A to wszystko przez szkodliwe wierzenia, że z części ciał osób z albinizmem można stworzyć magiczne amulety i eliksiry, które przyniosą bogactwo i szczęście. Ich ciała są bardzo „cenne”. Dlatego nawet w otoczeniu bliskich nie mogą czuć się bezpiecznie, nigdy nie wiadomo kto dla pieniędzy okaże się katem.  W Tanzanii mówi się o osobach z albinizmem zeru - czyli duchy. Nie są uznawani za ludzi.Na ataki najbardziej narażone są kobiety i dzieci, handlarze wpadają do domu znienacka i odrąbują im żywcem ręce czy nogi na oczach rodziny. Nie tylko sąsiad potrafi zdradzić handlarzom, gdzie mieszka chory na bielactwo, może to zrobić także ojciec czy matka własnego dziecka. Jedynym pomysłem rządu jak radzić sobie z problemem jest ich izolacja w specjalnych ośrodkach, gdzie dorastają z dziećmi niedowidzącymi i niesłyszącymi.. Obóz otoczony jest wysokim murem, pilnują go uzbrojeni strażnicy. Dla większości dzieci, jedyny świat, jaki znają to życie w ośrodku. Tam właśnie Martyna poznała Kabulę.
    Kilka lat przed spotkaniem z Martyną, do domu Kabuli w środku nocy wpadli nieznani sprawcy i na oczach jej matki maczetą odrąbali jej rękę.
    Przygotowany materiał o osobach z albinizmem w Tanzanii wstrząsnął widzami w Polsce, ale nie tylko. Na podstawie tego odcinka, Martyna razem z Markiem Kłosowiczem nakręciła dokument pt. „Ludzie Duchy”, który dostał wiele wyróżnień i nagród na zagranicznych festiwalach, m.in. Złotą Nimfę w Monte Carlo. Temat tego, co dzieje się w Tanzanii był szeroko dyskutowany na rynku międzynarodowym, a Martyna dostała nieoficjalny zakaz wjazdu do Tanzanii jako dziennikarz.
    Dzisiaj Kabula jest szczęśliwą kobietą, rozwijającą swoje pasje i najlepszą uczennicą w szkole. Została też adoptowaną córką Martyny i mieszka razem z innymi dziewczynkami w domu, który Martyny Fundacja UNAWEZA wybudowała w Tanzanii razem ze Stowarzyszeniem Misji Afrykańskich. Więcej informacji znajdą Państwo na stronie Fundacji UNAWEZA: unaweza.org.

     

    BUŁGARIA

    Czasem nie trzeba jechać na kraniec świata, by znaleźć się w zupełnie innej rzeczywistości. I tak było przy okazji wizyty w BUŁGARII. Martyna przyjechała tu z ekipą programu, żeby poznać bliżej grupę Romów, zwanych Kalajdżami. 1500 lat temu tak jak inne grupy Romów, przywędrowali oni z Indii do Europy. Zadomowili się tutaj na dobre, ale nadal są wierni swoim tradycjom. Mimo, że żyją w Unii Europejskiej, w XXI wieku wciąż praktykują dosyć osobliwą tradycję - handlują…cnotą swoich córek. Bohaterką tej historii była Wasylka, 19-letnia dziewczyna, należąca do bardzo tradycyjnej rodziny Kalajdżów, która przez rodziców została wystawiona na sprzedaż na targu dziewic. Martyna towarzyszyła jej w tym dniu. Teoretycznie chodzi o tradycję, o symbol, ale wciąż znajdują się ojcowie, którzy faktycznie przyjeżdżają na targ sprzedać cnotę swoich córek. Targ dziewic odbywa się co roku, w dniu Świętego Teodora, a rodziny od samego rana przygotowują się do wyjazdu na targ panien. Biały kwiat we włosach symbolizuje dziewictwo dziewczyny i gotowość do zamążpójścia. Zwyczaj ten wzbudza wiele kontrowersji, przez wielu uważany jest za łamanie praw człowieka.

     

    CHINY - Mosuo

    Jest takie miejsce na świecie, w którym to kobiety rządzą i są głowami rodzin. W południowych CHINACH u podnóża Himalajów mieszka grupa etniczna Mosuo. Jest to jedyne miejsce na ziemi, gdzie mężczyźni nie mają nic do powiedzenia, a władzę sprawują kobiety. Z tego powodu Mosuo sami o sobie mówią - królestwo kobiet. Martyna przyjechała tutaj, by spotkać się z LaSuo, która pomogła wprowadzić Widzów w ten niezwykły świat.
    W języku mosuo nie istnieją słowa „ojciec” i „mąż”, wszyscy mężczyźni są wujkami. Dzieci wiedzą, kto jest ich ojcem, jednak nic to nie zmienia w ich życiu. Matka jest głową domu i podejmuje wszystkie ważne decyzje. Jej nazwisko dziedziczą wszyscy członkowie rodu. Kobiety nigdy nie wychodzą za mąż, a kochanków przyjmują pod osłoną nocy. To, co wyróżnia Mosuo, to  tzw. “małżeństwo chodzone”, które antropolodzy nazywają związkiem przechodnim, a sami Mosuo mówią o nim tisese co oznacza “chodzenie tam i z powrotem”. Zakochani nigdy nie mieszkają razem, nie mają ślubu, tego samego nazwiska czy wspólnych pieniędzy, a pierwsze sygnały zainteresowania wysyłają sobie w tańcu ponieważ według ich kultury nigdy nie powinni sobie o tym mówić. Nigdy nie wiadomo, ilu kobieta ma partnerów i to zawsze ona decyduje, ile chce mieć dzieci. W obrębie klanu obowiązuje zasada - wszystkie dzieci nasze są, a określenie “rodzeństwo przyrodnie” nie jest przez nich uznawane.
    W latach 60-tych wielka rewolucja społeczna w Chinach zepchnęła Mosuo na margines, stare kultury i obyczaje zostały uznane za szkodliwe. Nałożono na nich również obowiązek małżeństwa.
    Czasy się zmieniły i dzisiaj Mosuo cieszą się wolnością i stali się w pewnym sensie wizytówką Chin.

     

    TAJLANDIA

    TAJLANDIA to kraj, w którym wykonuje się najwięcej operacji zmiany płci. Martyna przyjechała tu z ekipą programu „Kobieta na krańcu świata”, żeby poznać bliżej i przedstawić widzom środowisko ladyboyów. Bohaterką tego odcinka była Lukpad, która podczas wizyty Martyny była w trakcie procesu zmiany płci. Lupaad to też główna gwiazda kabaretu Alcazar, jednego z największych na świecie, na którego scenie każdego dnia występuje ponad setka transseksualnych artystów. W Tajlandii osoby takie jak Lukpad nazywane są ladyboyami. Są to osoby, które mają problem z własną tożsamością. Nieszczęśliwie urodzone, w niewłaściwym ciele, które dzisiaj można dość łatwo zmienić. Ladyboye wydają krocie na operacje, lekarstwa czy kosmetyki. Mają również swoje święto, którym są wybory Miss Tiffany Universe, a ich zwyciężczyni ma zaszczyt reprezentować Tajlandię w konkursie Miss Świata osób transseksualnych. By zmienić płeć, trzeba teoretycznie spełnić trzy warunki. Pierwszy - otrzymać zgodę od psychiatry, drugi - mieć pieniądze na operację i trzeci - przejść kurację hormonalną. Najbardziej szokujące jest jednak to, że hormony w Tajlandii można kupić bez recepty. Dlatego większość ladyboyów rozpoczyna kurację na własną rękę, czasami już w wieku 12 lat. Turyści w Tajlandii często traktują osoby transseksualne jak dziwadła, płacą za możliwość oglądania ich na scenie i możliwość zrobienia sobie z nimi zdjęcia. Nie zdają sobie jednak sprawy, że za tymi uśmiechniętymi buziami skrywane są czasem wielkie ludzkie dramaty.

     

    INDIE

    Kolejna podróż w 6. Sezonie programu „Kobieta na krańcu świata” to INDIE. Na północy kraju, w Annand dr Nyana Patel, prowadzi klinikę bezpłodności, a przy niej dom surogatek. Co roku matki zastępcze w Indiach rodzą około 25000 dzieci. Aż połowę tej liczby stanowią "zamówienia" par z Zachodu! Tu jest to proceder legalny i przystępny finansowo. Zwykle są to młode, proste, niewykształcone, kobiety żyjące w biedzie. Dziewczyny z małych miejscowości podejmują "pracę surogatki", bo w ten sposób w ciągu 9 miesięcy mogą zarobić równowartość dziesięcioletnich zarobków. W trakcie ciąży nie mają prawa poznać płci dziecka, a po urodzeniu nie mogą nawet przytulić swojego potomka. Dla tych kobiet to legalna, ale czasem wstydliwa praca. Spędzają tu więc całe 9 miesięcy ciąży. W tym czasie uczą się szycia, haftowania, języka angielskiego, dzięki temu łatwiej im będzie znaleźć nowy zawód już po porodzie.

     

    CHINY - Shaolin

    Ostatni odcinek tego sezonu to powrót do CHIN i wizyta w Klasztorze Shaolin. Martyna przyjechała tutaj, żeby poznać historię mistrzyni Kung Fu - Liu Yinping. Liu odebrała bardzo surowe wychowanie w szkole przy klasztorze Shaolin. Kiedy dorosła, sama zaczęła trenować dzieci. Tysiące dzieci. Dla niej Kung Fu i samodoskonalenie to całe życie. Podczas wizyty Martyny Liu miała zaledwie 26 lat, a Kung Fu trenowała od 10 roku życia. Zdobyła piąty stopień mistrzowski na siedem możliwych. Szkoła w której uczy Liu, jest jedną z trzech, wywodzących się bezpośrednio z Shaolin, kolebki Kung Fu. Uczy się w niej i mieszka ponad 5 tysięcy uczniów. Warunki panujące w szkole można łagodnie nazwać mało komfortowymi. Jedyna wolna chwila w ciągu całego dnia to przerwa poobiednia. Pobyt tutaj nie jest łatwy.
    Najzdolniejsze dzieciaki ze szkoły, przygotowywane są do tego, że którego dnia zostaną gwiazdami i będą występować w filmach o Kung Fu. Niemal każdy z nich marzy o tym, że będzie gwiazdą na miarę Bruca Lee. Każdego dnia mają kilkugodzinne mordercze treningi, żeby dojść do do perfekcji. Tutaj określenie „krew, pot i łzy” nabrało dla mnie zupełnie nowego znaczenia. Chińczycy wierzą w swoje dzieci, nie uznają słabości i dopingują, gdy dziecko się zniechęca. Uważają, że nic nie daje satysfakcji dopóki się nie osiągnie mistrzostwa w danej dziedzinie. A to jest możliwe tylko poprzez intensywne ćwiczenia.

     

    BUŁGARIA

    BUŁGARIA

    BUŁGARIA

    BUŁGARIA

    BUŁGARIA

    BUŁGARIA

    BUŁGARIA

    BUŁGARIA

    CHINY MOSUO

    CHINY MOSUO

    CHINY MOSUO

    CHINY MOSUO

    CHINY MOSUO

    CHINY MOSUO

    CHINY MOSUO

    CHINY MOSUO

    CHINY SHAOLIN

    CHINY SHAOLIN

    CHINY SHAOLIN

    CHINY SHAOLIN

    CHINY SHAOLIN

    CHINY SHAOLIN

    INDIE

    INDIE

    INDIE

    INDIE

    INDIE

    INDIE

    INDIE

    INDIE

    IRAN

    IRAN

    IRAN

    IRAN

    IRAN

    IRAN

    IRAN

    IRAN

    TAJLANDIA

    TAJLANDIA

    TAJLANDIA

    TAJLANDIA

    TANZANIA

    TANZANIA

    TANZANIA

    TANZANIA

    TANZANIA

    TANZANIA

    Wszystkie

    Kontakt

    Marta Grajeta - Manager

    Anna Habdas - PR & Social Media

    Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

     

     

    Polityka prywatności

    DomiArt, 2020