#KNKSODKRYJ

Indonezja

Wyobraźmy sobie świat, gdzie nie odmierza się czasu, gdzie nie ma telefonów, komputerów, zmywarek do naczyń. To miejsce, w którym każdy dzień wydaje się walką o przetrwanie. W tym właśnie świecie żyje moja bohaterka, Bai Boroi. Chyba nigdy nie jechałam tak długo do żadnej z bohaterek programu. 68 godzin w podróży. Indonezja - 250 milionów mieszkańców. Kraj ten leży na ponad 17 tysiącach wysp. Ja zmierzałam na Siberut.

 

Plemię Mentawai żyje na wyspie Siberut od tysięcy lat. Trzymają się z dala od cywilizacji i żyją tak, jak ich przodkowie. Ilu ich jest? Nie wiadomo. Może kilka tysięcy, a może nie? Jadąc, a właściwie płynąc tu wiedziałam jedno - gdzieś tam w lesie deszczowym była moja bohaterka. Nie mogłam się jej doczekać. Żeby się wkupić w łaski, zaopatrzyłam się w prezenty - kupiłam 10 kartonów papierosów. To jedyny prezent, z którego wiedziałam, że Bai Boroi na pewno się ucieszy.

 

Bai Boroi nie wie ile ma lat. Jest żoną szamana. Ma dwie córki i trzech synów. Jak wygląda jej typowy dzień? Wstaje o świcie, karmi kury i szykuje śniadanie. Potem sprzątają plantację, zbierają drewno, łowią ryby. Tradycyjny mentawajski dom nazywa się uma. Zrobiony jest zawsze z drewna i zbudowany na palach. Na dole przebywają zwierzęta, na górze znajduje się cześć mieszkalna. Pierwsza cześć domu, czyli salon - to właściwie tutaj toczy się całe życie .

 

Mimo, że w całej wiosce pełno jest roześmianych, głośnych maluchów, co się okazuje? Sex dla Mentawajów jest tabu. Absolutnie nie wolno spać ze swoją żoną przy wszystkich w domu. Do tego celu stworzone są/ służą specjalne chatki, schowane głęboko w dżungli. Na dole tej chatki jest kurnik i chlew. Jeśli para chce być sama i się kochać, mówi wszystkim że idą sprawdzić co słychać u kur i świń.

 

Dżungla jest domem Mentawajów, dla mnie każdy krok był zmaganiem się z samą sobą i otoczeniem. Odnosiłam wrażenie, że palmy sagowców chciały mi powiedzieć, że jestem tu nieproszonym gościem. O harmonii, która łączy ich z tym światem mogłam tylko pomarzyć. Stwierdzam, ze biały człowiek nie jest przystosowany do życia w dżungli. Ale przynajmniej dowiedziałam się jak mężczyźni pozyskują materiał na swoje ubrania - z kory drzew.

 

Miałam okazję towarzyszyć w ważnym dniu dla całej rodziny Lali i Bai Boroi - świętowali pierwszy tatuaż ich najmłodszego syna, Pali Maja. Powstaje z mieszanki sadzy z paleniska i lepkiego soku z palmy sagowca. Z tej okazji szaman zabił świnię, która w tradycji Mentawajów jest zwierzęciem dziękczynnym. Zanim zabiją ofiarę zawsze mówią jej coś dobrego. Przepraszają duszę zwierzęcia za to, że trzeba ją zabić i proszą o ochronę domu przed złymi mocami.

 

Podczas mojej krótkiej wizyty bardzo zżyłam się z Bai Bori. Byłam ciekawa ich świata, a oni mojego. Poznawaliśmy się i zbliżaliśmy każdego dnia. Powiem szczerze, że naprawdę ciężko było mi stamtąd wyjeżdżać. Ale przez cały czas miałam też takie wrażenie, że obserwuję świat, który odchodzi w zapomnienie, że młodzież nie będzie chciała już kontynuować tradycji Mentawajów. Choć chciałabym się mylić.