#KNKSODKRYJ

Kuba

Błękitny chevrolett z lat 50. ubiegłego wieku - właściwie wizytówka tego kraju, którą każdy zna z pocztówek, a w środku kremowa tapicerka i typowo kobiecy wystrój. Burza ciemnych włosów, sukienka w kwiaty i ujmujący uśmiech właścicielki samochodu, wyjątkowej taksówki. Tak wita mnie Kuba, a ściślej Hawana. Pakuję swoje walizki do bagażnika, wskakuję do środka i jestem gotowa na poznanie nowych historii.

 

Rum, cygara, gorące rytmy salsy… Wydaje się, że to jedyne miejsce na świecie, gdzie czas stanął w miejscu - w latach 50. ubiegłego wieku. Pełno tutaj zabytkowych samochodów, czas płynie we własnym tempie i zewsząd słychać gorące rytmy. Przyjechałam tutaj, żeby spotkać się ze zwyczajnymi ludźmi, żeby zobaczyć, jak radzą sobie z absurdami socjalizmu.

 

Nidialys Acosta Cabrera jest w Hawanie jedyną kobietą wykonującą zawód taksówkarki. Wspólnie z mężem zawiązali grupę Nostalgic cars, która zrzesza przedsiębiorców takich, jak oni - właścicieli chevrolettów z lat 50. Od 2011 roku złagodzono przepisy i Kubańczycy wreszcie mogą prowadzić własne inicjatywy gospodarcze. Wcześniej Nidialys pracowała w przedsiębiorstwie państwowym, brakowało jej czasu dla rodziny, dlatego postanowiła założyć swoją działalność.

 

Kubańczykom udało się nawet skomplikować coś tak banalnie prostego, jak rejestracje samochodowe - występują one tutaj w 8 kolorach i każda znaczy coś innego. Pomarańczowa to jest firma zagraniczna, niebieska oznacza, że jest to samochód państwowy a żółta, że samochód należy do osoby prywatnej. Okazuje się, że jednym z najpopularniejszych aut na Kubie jest… Fiat 126p, nazywanym tutaj polakito - czyli polaczek. To był pierwszy samochód mojej bohaterki. Skąd ta popularność? To proste, ponieważ słynie z niezawodności. Nie wiem jak Wy, ale ja jestem z tego powodu dumna.

 

Oficjalne zarobki przeciętnego Kubańczyka to 64 złote miesięcznie - zdecydowanie za mała kwota. Każdy więc kombinuje jak może i stara się znaleźć sposób, by dorobić trochę i podnieść swój standard życia. Kobiety pozują do zdjęć z cygarami w ustach. Nic więc dziwnego, że dania w kubańskiej diecie składają się głównie z fasoli i ryżu - po prostu te produkty są najtańsze.

 

Żeby poznać realia życia w tym mieście, potrzebowałam pomocy specjalisty, czyli Nidialys. Jak na kobiety przystało, zdecydowałyśmy, że miasto najlepiej poznać w czasie zakupów. Choć akurat zakupy w klimacie absurdów socjalizmu łatwe nie są. Poczułam jakbym, cofnęła się w czasie, przecież jeszcze nie tak dawno temu podobnie było w Polsce.