#KNKSODKRYJ

USA

W świecie obsesyjnego odchudzania i kobiet, które walczą z każdym dodatkowym kilogramem jej monstrualne ciało szokuje. Ale jest też więzieniem, które nie pozwala jej normalnie żyć. Ona czuje się jednak atrakcyjna, a dla jej partnerów jest uosobieniem piękna. Poznajcie Donnę Simpson, kobietę która zatraciła się w objadaniu i chorej miłości.

 

Mówi się, że kochanego ciała nigdy dość i pozornie to powiedzenie dobrze opisuje moją bohaterkę. Donna Simpson jest zapisana w Księdze rekordów Guinessa - została uznana za najgrubszą kobietę, która urodziła dziecko. Problem polega na tym, że ludzie tak otyli stają się więźniami. Więźniami swojego nałogu jedzenia, więźniami swoich ciał, ale przede wszystkim więźniami domów, z których prawie się nie ruszają. Przyjechałam tu zobaczyć, jak wygląda życie takiej osoby.

 

Stany Zjednoczone to kraj kontrastów. Podczas gdy jedna część Amerykanów obsesyjnie się odchudza, druga tyje na potęgę. Ale w Ohio waga Donny nie zadziwia, na ulicy widać bardzo dużo otyłych ludzi. Stan Ohio to jeden z najgrubszych stanów Ameryki. Tu aż 70% mieszkańców ma nadwagę.

 

Świat usłyszał o Donnie, kiedy urodziła drugie dziecko. Ważyła wówczas 300 kilogramów a poród odbył się przez cesarskie cięcie. Przy tym nietypowym wydarzeniu asystowało aż 30 lekarzy. Dziś Jacqueline, córka Donny, jest już nastolatką. Donna z trudem się porusza, mimo to każdego dnia pakuje się do samochodu i jedzie odebrać córkę i syna ze szkoły. W pokoju starszego syna, Devona, nie była ani razu - korytarz jest zbyt wąski, by mogła się w nim zmieścić.

 

Kłopoty z wagą towarzyszyły jej od zawsze. Ale dopiero, kiedy wyszła za mąż w wieku 19 lat kłopoty te przerodziły się w prawdziwy problem. Teraz, po wielu latach Donna podejrzewa, że jej były mąż był dokarmiaczem, ale o tym nie wiedział. Ciągle zachęcał ją do jedzenia i uwielbiał patrzeć kiedy to robiła. W ciągu 9 lat tego związku utyła z 180 kilogramów do 300. Po rozstaniu poczuła samotność i szukała jej wypełnienia na czatach internetowych miłośników „puszystych pań”