#KNKSODKRYJ

Tajlandia

Widowiskowa, fascynująca ale i niebezpieczna sztuka walki. Dla jednych to brutalny sport, dla innych życiowa szansa. A dla turystów -tania rozrywka. Muay Thai, czyli boks tajski to duma i wizytówka Tajlandii. Poznajcie Małą Bokserkę, która na co dzień walczy nie tylko na ringu, ale także o lepsze życie dla siebie i swoich bliskich. Aom ma 14 lat i trenuje boks tajski. Trenuje, bo musi. Walczy za pieniądze, których potrzebuje, żeby utrzymać siebie i całą swoją rodzinę. Codzienna harówka sprawia, że Aom nie starcza czasu by, jak każde dziecko w jej wieku, chodzić do szkoły.

 

Wyspa Ko Samui uważana jest za turystyczny raj na ziemi. Ale w tym samym czasie, kiedy przyjezdni z całego świata wypoczywają na tutejszych plażach, miejscowi - przynajmniej w większości, próbują po prostu przetrwać. Choć każdego roku Tajlandię odwiedza ponad 2 miliony turystów, to mało który z nich zdaje sobie sprawę z tego, jak wygląda prawdziwie życie Tajów. Oni zwykle po prostu walczą o godziwy byt, dosłownie i w przenośni.

 

Tysiącletnia tradycja boksu tajskiego sprawiła, że stał się sportem narodowym Tajlandii. Z jednej strony duże pieniądze i sława nęcą Tajów, by trenować i spełniać wielkie sportowe marzenia na najbardziej znanych arenach. Z drugiej strony - niemal na każdym deptaku znajdują się ringi, gdzie zawodnicy walczą, by po prostu zarabiać pieniądze. Takie walki to jednak tylko turystyczna rozrywka. W podobny sposób walczy moja mała bohaterka.

 

Aom pochodzi z północy Tajlandii, ale przeniosła się na Ko Samui, zamieszkała u wujostwa i podjęła pracę u nich w sklepie. Wuj uczy ją boksu tajskiego, sam był kiedyś dobrym zawodnikiem. Początkowo nie chciał tego robić, ale Aom się uparła i stanęła na swoim. Swoją pierwszą walkę stoczyła zaledwie po 2 tygodniach treningu. Przegrała, ale nie zraziła się i wciąż chciała walczyć. Z treningu na trening stawała się coraz silniejsza.

 

Analine zaprowadziła mnie w miejsce, skąd wyprowadziła się zaledwie 2 miesiące wcześniej. Mieszkali w znacznie gorszych warunkach, gdzie od deszczu chroniło ich zaledwie drewniane zadaszenie. Na Filipinach podczas pory deszczowej deszcz nie pada, tu po prostu leje. Wszystkie ulice i alejki zmieniają się w rwące rzeki. Wyobraźmy sobie, co to znaczy nie mieć wtedy dachu nad głową. To oznacza, że wszystko jest mokre, a dzieci są non stop chore.

 

Muay Thai to krwawy sport, a fakt że tajskie dzieci walczą za pieniądze wzbudza kontrowersje. Dla małych Tajów to po prostu sposób na utrzymanie całej rodziny.To zupełnie co innego niż trenigi maluchów z bogatszych części świata. Dla nich to zabawa połączona z odrobiną rywalizacji. Trenują, bo ich rodzice chcą mieć wysportowane dzieci. Muay thai to coś więcej niż sport i sztuka walki, to cała kultura - nie tylko dla Tajów. Przyjeżdżają tu na obozy sportowe ludzie z całego świata, by trenować pod okiem tajskich mistrzów. Tajski boks uczy respektu dla przeciwnika, pokory wobec siebie i własnych słabości.

 

Aom doskonale wie, że bez codziennych, morderczych treningów niczego nie osiągnie. Mniej więcej 2 tygodnie trwają ścisłe przygotowania do walki. Aom biega codziennie po 4 kilometry z samego rana, potem ćwiczy z trenerem. Po południu ma sjestę. Następnie czeka na nią wieczorny trening. Sytuacja wielu dzieci w Tajlandii jest gorsza od sytuacji Aom. Często lądują na ulicy i zarabiają pieniądze w nielegalny sposób.