#KNKSODKRYJ

Indie

Co roku matki zastępcze w Indiach rodzą około 25000 dzieci. Aż połowę tej liczby stanowią "zamówienia" par z Zachodu! Tu jest to proceder legalny i przystępny finansowo. W Annand, na północy kraju, dr Nyana Patel – hinduska lekarka - prowadzi klinikę bezpłodności, a przy niej dom surogatek. Pod okiem troskliwego personelu medycznego blisko osiemdziesiąt brzemiennych czeka tu na narodziny… nieswoich dzieci.

 

Zwykle są to młode, proste, niewykształcone, kobiety żyjące w biedzie. Muszą być zdrowie, mieć od 21 do 35 lat, męża i przynajmniej jedno własne dziecko. Swoisty gwarant, że są w stanie donosić ciążę. Dziewczyny z małych miejscowości podejmują "pracę surogatki", bo w ten sposób w ciągu 9 miesięcy mogą zarobić równowartość dziesięcioletnich zarobków. W trakcie ciąży nie mają prawa poznać płci dziecka, a po urodzeniu nie mogą nawet przytulić swojego potomka.

 

W Annand, niedaleko kliniki znajduje się też dom surogatek. W tej chwili mieszka w nim ponad 70 kobiet, które spodziewają się dziecka. Mają bardzo różną historię, różne doświadczenia, ale łącznie jedno – postanowiły wynająć swój brzuch I urodzić innym rodzicom dziecko. Dla tych kobiet to legalna, ale czasem wstydliwa praca. Spędzają tu więc całe 9 miesięcy ciąży. W tym czasie uczą się szycia, haftowania, języka angielskiego, dzięki temu łatwiej im będzie znaleźć nowy zawód już po porodzie.

 

Dr Patel pracuje z mężem, również lekarzem, który został jej managerem. Za wynajęcie matki zastępczej w ich klinice trzeba zapłacić minimum 22 tysiące dolarów. To I tak ponad 3 razy mniej niż w USA. Chętnych nie brakuje. Państwo Patel mają obecnie klientele z 32 krajów świata. “Właśnie to chcę robić do końca życia. Pomagać biednym kobietom. Jeśli po staniu się surogatką mogą zacząć żyć nowym życiem, dlaczego nie?” – mówi Dr Patel. Struktura małżeństwa Patel jest bardzo wyjątkowa. Niesamowicie rzadko w Indiach mąż tak bardzo wspiera własną żonę.

 

Zainteresował mnie również list, który wisi na jednej ze ścian kliniki i jest skierowany do wszystkich pacjentów: "Kiedy zostaje surogatką mogę dać dziecko innej bezpłodnej parze, dla której jest to marzenie. Więc proszę, wspierajcie mnie w tej decyzji i akceptujcie moją pracę oraz zachęcajcie mnie do niej.

 

Im bardziej poznawałam te kobiety, im więcej czasu z nimi spędzałam, tym bardziej zdałam sobie sprawę, że to jest wielka niesprawiedliwość mówić o nich “wysiadywajki”. Wynająć swój brzuch i urodzić dziecko innej kobiecie to bardzo dramatyczna decyzja. Nie robią tego dla przyjemności. Owszem dla pieniędzy, ale potrzebują tych pieniędzy, by zapewnić lepsze życie swoim własnym dzieciom.

 

Poznałam rodzinę, która po wielu latach starań doczekała się wymarzonego dziecka. Spotkałam matki zastępcze, które dzięki zarobionym pieniądzom mogą żyć lepiej. Oraz dr Patel, która dzięki surogatkom sprowadziła na świat ponad 750 dzieci. Dla niektórych może to być kontrowersyjne, ale ja nie chce i nie mogę tego oceniać, bo sama szczęśliwie jestem mamą.